BWR

Kolejny krok Włoch w kierunku reaktywacji energetyki jądrowej

Rząd Silvio Berlusconiego na środowym posiedzeniu przyjął pakiet przepisów wykonawczych i uszczegóławiających w postaci dekretu konkretyzującego zapisy uchwalonego w lipcu zeszłego roku przez parlament nowego "prawa atomowego".

Elektrownia Jadrowa Caorso we Wloszech
Wnętrze Elektrowni Jądrowej Caorso we Włoszech [kliknij by powiększyć] - wyłączonej w 1986 r. na fali paniki poczarnobylskiej. Obecnie elektrownia jest w likwidacji (fot. Simone Ramella

Jeszcze we wtorek prasa donosiła o prawdopodobnym porzuceniu przez rząd Berlusconiego planów reaktywacji włoskiej energetyki jądrowej, zwłaszcza że rządowi kończył się czas na uchwalenie dekretu konkretyzującego zapisy ustawy. Wedle doniesień prasowych premier miał "odpuścić sobie" elektrownie atomowe, żeby nie przegrać wyborów. Jednak środowa decyzja gabinetu Silvio Berlusconiego przecięła wszelkie spekulacje - rząd włoski będzie konsekwentnie szedł w kierunku przywrócenia energetyki jądrowej w tym kraju.

9 lipca 2009 r. włoski Senat uchwalił ustawę "prawo atomowe", która zawiera jedynie ogólne, ramowe zapisy i obliguje Radę Ministrów do uchwalenia dekretu zawierającego szczegółowe przepisy odnośnie kluczowych kwestii energetyki jądrowej, jak procedury wyboru lokalizacji, konsultacje z władzami regionalnymi, procedury wydawania zezwoleń na budowę i eksploatację elektrowni, gospodarkę odpadami promieniotwórczymi i wypalonym paliwem oraz system wsparcia finansowego dla gmin, które zgodzą się na budowę u siebie elektrowni atomowej.

Dodawanie i zmienianie załączników do dekretu trwało niemal do ostatniej chwili - jeszcze w środę przed decydującym posiedzeniem Rady Ministrów tzw. Rada Państwa (Consiglio di Stato) wprowadzała propozycje zmian przepisów regulujących zakres zaangażowania władz regionalnych w proces wyboru lokalizacji.

Propozycje zmian oraz komentarze przedstawiały również poszczególne komisje senackie. Część z nich została uwzględniona w ostatecznej wersji dokumentu. W świetle tych poprawek, o wyborze lokalizacji ma decydować rząd centralny wspólnie z władzami regionalnymi, przy uwzględnieniu opinii samorządów (Rad Miejskich). Takie podejście jest wynikiem styczniowej uchwały Konferencji Regionów (Conferenza Stato-Regioni), która opowiada się przeciwko budowie elektrowni atomowych we Włoszech. Spośród 20 regionów tylko 3 opowiedziały się za reaktywacją energetyki jądrowej we Włoszech - Lombardia (stolica - Mediolan), Friuli-Wenecja Julijska (stolica - Triest) i Wenecja Euganejska (stolica - Wenecja). Projekt uchwały antyjądrowej został przegłosowany stosunkiem 18-3.

Konferencja Regionów jest jedynie ciałem doradczym dla rządu centralnego, ale jej opinia ma ważne znaczenie dla polityków w Rzymie, zwłaszcza z powodu zbliżających się marcowych wyborów do Rad Regionalnych. Wśród głosujących na "Nie" byli również partyjni koledzy premiera Berlusconiego, obawiający się że odważna decyzja za przywróceniem energetyki jądrowej w ich regionie może przekreślić ich szanse na zwycięstwo w lokalnych wyborach.

Dekret Rady Ministrów przewiduje, że dla każdej budowy nowego obiektu jądrowego konieczne będzie uzyskanie - poza pozwoleniami środowiskowymi - każdorazowej zgody rządu.

Szczegółowo określony został też sposób przyznawania wsparcia finansowego dla gmin, na terenie których mają powstać nowe obiekty jądrowe. Wsparcie otrzymają:

  • gminy znajdujące się w odległości do 40 km od elektrowni jądrowej
  • gminy znajdujące się w odległości do 20 km od innego zakładu jądrowego cyklu paliwowego.

Pula środków ma być dzielona następująco:

  • 55% trafi do gminy, na terenie której znajduje się obiekt jądrowy
  • 35% trafi do sąsiednich gmin
  • 10% trafi do budżetu prowincji.

W każdym z powyższych przypadków:

  • 40% otrzymanych środków będzie bezpośrednio do wykorzystania przez lokalne władze samorządowe
  • 60% ma zostać przeznaczone na sfinansowanie ulg podatkowych dla osób fizycznych oraz prywatnych firm.

Rząd premiera Berlusconiego ma jeszcze dwa inne krótkie terminy przewidziane ustawą: do 10 maja 2010 (3 miesiące) musi sporządzić program energetyki jądrowej (będzie on rezultatem konsultacji międzyresortowych - Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego, Ministerstwa Edukacji oraz Ministerstwa Środowiska) a później w ciągu kolejnych 3 miesięcy (najpóźniej do 10 lipca 2010) Agencja Bezpieczeństwa Jądrowego we współpracy z w/w resortami musi przedstawić propozycję technicznych kryteriów wyboru lokalizacji pod obiekty jądrowe (sejsmicznych, hydrologicznych, demograficznych, socjoekonomicznych i innych).

Po tym terminie firmy energetyczne będą mogły oficjalnie wystąpić z propozycjami budowy obiektów w konkretnych lokalizacjach. Prawdopodobnie jedną z pierwszych firm będzie konsorcjum firm Enel (Włochy) i EdF (Francja) działające pod nazwą Sviluppo Nucleare Italia, powołane w sierpniu 2009 r. w celu zbudowania we Włoszech 4 bloków EPR.

 

Źródła: WNN, Nucnet

 

Komentarz redakcji atom.edu.pl:

Problemy rządu włoskiego z brakiem poparcia dla EJ na poziomie społeczności lokalnych mogą być przestrogą dla rządu polskiego. Co prawda w Polsce sytuacja jest unikatowa na skalę europejską, ponieważ to właśnie społeczności lokalne są najbardziej zainteresowane budową elektrowni atomowych u siebie - a więc wydawać by się mogło, że nas ten problem nie dotyczy - jednak źle przeprowadzona kampania informacyjna w społeczeństwie (lub jej brak) może z czasem zniechęcić również gminy chcące u siebie EJ, zwłaszcza że w wielu z nich nadal część mieszkańców opowiada się przeciwko takim inwestycjom.

Innym potencjalnie niebezpiecznym procesem, który ma miejsce we Włoszech jest próba rozgrywania kwestii energetyki jądrowej w kampanii wyborczej. EJ jest przedsięwzięciem długoterminowym, obejmującym co najmniej 3 pokolenia, oraz ogólnonarodowym. Z tego powodu każda próba wciągania kwestii EJ do targów politycznych i przepychanek partyjnych grozi zaniechaniem lub przerwaniem realizacji programu jądrowego (zauważmy, że sprawa EJ dzieli we Włoszech nawet koalicję rządzącą i partię premiera Berlusconiego!). Główne siły polityczne powinny wypracować ponadpartyjne porozumienie, które będzie zakazywało wciągania sprawy EJ do kampanii wyborczych i zbyt mocnego krytykowania koalicji rządzącej - niezależnie od panującego w parlamencie układu sił - za niepowodzenia związane z realizacją programu energetyki jądrowej. Stabilne otoczenie polityczne jest jednym z warunków skutecznego zrealizowania pierwszych faz programu rozwoju energetyki jądrowej.

W tym kontekście wydaje się, że sytuacja w Polsce jest bardzo dobra, gdyż wszystkie główne partie deklarują poparcie dla EJ - zarówno Sojusz Lewicy Demokratycznej (klub parlamentarny Lewica), jak i Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska. Warto przypomnieć, że plany uruchomienia w Polsce elektrowni jądrowych wysuwał już rząd premiera Marka Belki (SdPL) (2005), a w kolejnej kadencji o energetyce atomowej mówił premier Jarosław Kaczyński w swoim expose (2006). Wydaje się więc, że na razie istnieje stabilne wsparcie polityczne dla EJ.

Jednak na wiosnę rusza rządowa kampania informacyjna dot. EJ a kilka miesięcy później będą miały miejsce wybory prezydenckie i samorządowe - będzie to okazja dla kilku marginalnych partii programowo antyjądrowych na zamanifestowanie swojej obecności i próba zdobycia głosów wyborców opowiadających się przeciwko EJ. Dlatego tak ważne jest, by kampania rządowa przekonała jak najwięcej ludzi do EJ - innymi słowy zmniejszyła liczbę wyborców przeciwnych EJ, którzy mogą paść łupem partii antyjądrowych. Jednocześnie główne partie popierające EJ powinny jasno się zadeklarować przed wyborcami i dać do zrozumienia, że racjonalna i rozważna polityka opowiada się za EJ a przeciwnikami elektrowni atomowych są wyłącznie partie skrajne i antyestablishmentowe.

Gościmy

Odwiedza nas 441 gości oraz 0 użytkowników.

Energetyka jądrowa na Facebooku

SARI

Zwiedzanie EJ